Bananowa skórka jako ogrodowy nawóz

Dzisiaj trzeci odcinek serialu o naturalnych nawozach (po skorupkach od jajek i fusach po kawie), które dostępne są praktycznie bez ograniczeń, a o których w ogóle nie myślimy w kategoriach ogrodniczych. Bananów przecież jemy dużo, co oznacza, że wyrzucamy dużo skórek (no, chyba, że ktoś zjada cały owoc). Skórki z bananów są super wartościowym nawozem, na równi z fusami po kawie i skorupkami po jajkach.

Tego typu nawozy są dla oszczędnych i cierpliwych ogrodników. Poprawiają kondycję gleby w długim okresie, a co najważniejsze trudno nimi przenawozić, no chyba, że na jeden zagonek wysypiemy wywrotkę kawy i drugą pokruszonych skorupek. 😉

banan

O wartościach odżywczych samych bananów wiemy wiele, natomiast ich skórki są w naszym kraju zupełnie niewykorzystane, kulinarnie, domowo i ogrodniczo. Są takim Kopciuszkiem zaklętym w żółtym, niepozornym opakowaniu. Ale dzisiaj porzucamy gotowanie i sprzątanie i zajmujemy się aspektem ogrodniczym.

Bananowe skórki, tak jak ich miąższ, oprócz witamin, aminokwasów i przeciwutleniaczy, zawierają dużo potasu (wspiera zdrowy rozwój rośliny, jej odporność na szkodniki i choroby, niezbędny do wzrostu i rozwoju owoców), fosforu (niezbędny dla prawidłowego kiełkowania, rozwoju systemu korzeniowego,  procesu kwitnienia i owocowania) i wapnia (niezbędny do wzrostu rośliny, jej systemu korzeniowego i kolanek łodygi – punktów, z których wyrastają gałązki i liście, oraz do „natleniania” gleby).

banan skorka 2

Skórka na kompost

Najbardziej oczywistym wykorzystaniem skórek jest kompostowanie. W ciepłym sezonie ogródkowym kompostowanie nie jest problemem, natomiast zimą lub w chwilach kiedy zamieszkujemy w mieście, ten sposób jest nieosiągalny. Szkoda jednak wyrzucać nasze skórki i lepiej je ususzyć (jak, w tekście poniżej).

Świeża skórka rozdrobniona i rzucona bezpośrednio pod rośliny

Świeże ściółkowanie, to rozwiązanie najczęściej wykorzystuję wiosną, latem i jesienią kiedy sezon ogródkowy jest w pełni. Samo rozdrobnienie przyspiesza rozkład i proces kompostowania bezpośrednio na glebie. Zauważyłam, że kawałki skórki rzucone pod rośliny „znikają” praktycznie w ciągu kilku dni, „przerobione” przez moje dżdżownice. Rozwiązanie to rewelacyjne w sezonie, niewykonalne zimą.

banan skorka

Suszone skórki 

Zimą, kiedy jemy więcej owoców egzotycznych, można zrobić zapasy nawozu. Rozdrobnione skórki suszymy na kaloryferze, w suszarce do grzybów, lub w piekarniku max. w 140 stopniach. Potem ususzone „czipsy” przechowujemy do wiosny, kiedy będzie można ich użyć do ściółkowania, albo rozdrabniamy w młynku do przypraw na mączkę, którą w sezonie podsypywać będziemy  nasze roślinki. W ten sposób stworzymy szybko przyswajalny nawóz. Możemy zrobić mieszankę z fusami po kawie i skorupkami po jajkach.

Bananowa herbatka

Ta metoda pozwala przeniknąć witaminom i minerałom do wody, którą następnie podlejemy rośliny.

Słoik napełniony rozdrobnionymi skórkami zalewamy wodą i zostawiamy na 48 godzin. Taką herbatką podlewamy rośliny, a skórki wyrzucamy na kompost lub bezpośrednio pod rośliny.

Bananowy ferment 

Słoik wypełniamy do połowy skórkami i zalewamy wodą tak, aby były cały czas zanurzone. Pozostawiamy na tydzień, przykryte ściereczką. Następnie miksujemy w blenderze i zasilamy rośliny, szczególnie lubiany nawóz przez róże. Jeżeli w słoiku pojawi się czarna pleśń, natychmiast pozbywamy się naszego fermentu, bo nie nadaje się do roślin.

 

Podsumowując: warto zbierać bananowe skórki i przerabiać je na nawóz. Ja, wszystkie zbieram, nawet te po owocach, które zabieram do pracy.

Na koniec o pestycydach i środkach ochrony roślin na bananach: Zdaję sobie sprawę, że banany są owocami bardzo często pryskanymi, w czasie całego procesu uprawy i dystrybucji, dlatego warto jak najczęściej szukać bananów z upraw ekologicznych, które będą o niebo mniej spryskane, a nawiasem mówiąc, sto razy smaczniejsze. Przy braku dostępu do bio-bananów, można zwykłe banany umyć w wodzie zawierającej Efektywne Mikroorganizmy, taka operacja pozwoli zneutralizować większość preparatów do ochrony roślin i innej owadobójczej chemii.

Czuwaj!

banan skorka3

Handlettering, projekty na pierwszy dzień wiosny

 

Handlettering (czytaj odręczne pisanie), przeze mnie zwany kaligrafią w nowoczesnej formie, możemy wykorzystać na wiele kreatywnych sposobów. Najbardziej oczywiste są pięknie wykaligrafowane zaproszenia, życzenia lub dyplomy. Dekoracyjne pismo może też być ciekawym elementem graficznym, po prostu obrazkiem. Handlettering od klasycznej kaligrafii odróżnia to, że te same litery nie muszą być idealnie identyczne, a skaczące liternictwo (bouncing lettering) – litery w jednym słowie pisane są na różnych poziomach, są w tej chwili jednym z wiodących trendów.

Nauka kaligrafii, tej tradycyjnej czy nowoczesnej, zawsze wymaga cierpliwości, praktyki i jeszcze raz praktyki, ale warto.

Poniżej przedstawiam pierwsze moje prace z wykorzystaniem dekoracyjnego pisma.

handlettering kaligrafia wiosna

handlettering projekt na pierwszy dzień wiosny

Kaligrafia powoli zaczyna przeżywać renesans, dlatego zachęcam do zabawy z literami i prostymi rysunkami. Myślę, że tego rodzaju projekty, mogą być ciekawa zachęta dla naszych dzieci, by przekonały się, że piękne pisanie nie jest przeżytkiem, że ręcznie napisane słowo może samo w sobie być sztuką.

obrazek wiosna kaligrafia handlettering

wiosenny projekt

Stworzenie takich obrazków nie jest wcale trudne. Wystarczy: papier, ołówek, cienkopis, flamastry i trochę cierpliwości.

handlettering obrazek prezent kaligrafia

Na koniec mam dla Was mały prezent – tutorial do ćwiczeń kaligrafii słowa „Wiosna” , w taki sposób, jak w moich projektach.

Miłego kaligrafowania i pozdrawiam ciepło w ten pierwszy wiosenny dzień.

WIOSNA.PDF

 

 

Kaligrafia w ogrodzie

Jak przystało na mojego niespokojnego, szalonego ducha, od pewnego czasu, pojawiła się u mnie nowa pasja – kaligrafia i jej nowoczesne rodzeństwo – handlettering czyli pismo odręczne. Zanim jednak zacznę snuć tę opowieść, dzisiaj coś ze środka tematu. No bo inaczej byłoby nudno.

Z okazji zbliżającej się wiosny i rozpoczęcia domowych prac siewczych, postanowiłam wszystkim ogrodnikom-estetom zrobić prezent w postaci wykaligrafowanych nowocześnie napisów na tabliczko-patyczki do opisywania sadzonek i siewek. PDF można ściągnąć z linku poniżej ilustracji.

 

warzywa-a

 

ETYKIETY WARZYW PDF

Podpisy gotowe do wydrukowania, wycięcia i naklejenia na patyczki, a Tych ambitniejszych zapraszam do wypróbowania swoich sił w nowoczesnej kaligrafii. Może warto zrobić taki prezent zaprzyjaźnionemu, zapracowanemu ogrodnikowi.

W następnych odcinkach napiszę jak zacząć swoją przygodę z nowoczesną kaligrafią zwaną handletteringiem.

Na koniec: jak samemu zrobić kolorowe etykiety do sadzonek.

Materiały:

  • patyczki po lodach, gotowe drewniane listewki (do kupienia w sklepie a gadżetami papierowymi lub patyczki lekarskie do gardła)
  • farba akrylowa (kolor dowolny)
  • ołówek, gumka
  • flamaster/pisak wodoodporny

 

IMG_4854_2

 

Patyczki najlepiej najpierw pomalować – podczas pisania bezpośrednio na drewienku, tusz z flamastra, nawet wodoodpornego, będzie brzydko się rozlewał. Gdy farba jest sucha kaligrafujemy. Najpierw ołówkiem, a potem poprawiamy flamastrem. Te linie, które piszemy ruchem „w dół” dodatkowo poprawiamy, by były grubsze… i gotowe.

IMG_4865

sadzonki

 

 

 

Wegański „smalczyk” czyli dawanie radości

img_4796

powiedział Atiśa

Weź:  1,5 szklanki ugotowanej białej fasoli, pół dużej cebuli, pół winnego jabłka, trzy bulwy topinambura (opcjonalnie), dwie garście suszonego majeranku, sól, pieprz do smaku, łyżkę oleju kokosowego, 1 łyżkę oleju do smażenia, 2 średnie słoiki, kawałek płótna, ozdobny sznurek i masz gotowy wyjątkowy prezent dla bliskiej osoby,

bo szczęście oparte na szczodrości i dawaniu jest jednym z najpiękniejszych doświadczeń jakie może dać nam życie. Kiedy bezinteresownie mogę sprawić komuś przyjemność, podzielić się zrobionymi własnoręcznie przetworami, podarować drobiazg, o którym ktoś marzy, dla mnie jest to najpiękniejsza chwila. Ofiarowanie obrazka z własnoręcznie wykaligrafowanym, inspirującym hasłem też może być cudownym gestem.

Szczodrość poświęconego czasu, uwagi, zainteresowania, ponad szczodrością pieniędzy. Zawsze wolałam ofiarowywać tego rodzaju prezenty. Kilka wspólnych chwil, niespodzianka w postaci posprzątanego ogródka, nieoczekiwana wizyta z pizzą – czyż takie prezenty nie są dla nas najmilsze? „Najwyższą Szczodrością jest Dawanie Radości” – powiedziane przez Atiśię, średniowiecznego, indyjskiego mistrza i uczonego, te słowa inspirują mnie i nakręcają do podejmowania wysiłku.

Jak już pewnie zauważyliście, jestem zwolenniczką drobnych kroków i czynów, ponad ogromnymi skokami i rewolucjami. Tutaj też drobiazgi mogą mieć znaczenie, i na zbliżający się Dzień Babci i Dzień Dziadka, przekażę ważną dla mnie myśl,  pamiętajcie o malutkich, codziennych czynach, to one dają szczęście nam i naszym bliskim.

img_4814

Samo przygotowanie „smalczyku” jest dość proste. Cebulę , topinambur (obrany) i jabłko (ze skórką, co dodaje trochę koloru i faktury) kroimy w drobną kosteczkę (do pół cm). Na patelence rozgrzewamy masło kokosowe i olej, wrzucamy cebulę i smażymy przez około 5 minut, na wolnym ogniu, często mieszając, potem dodajemy jabłko i topinambur i garść suszonego majeranku. Smażymy, znowu często mieszając, i znowu na wolnym ogniu, i jeszcze przez 5-10 minut, aż cebulka będzie złoto-brązowa (pamiętacie utwór The Stranglers o tym tytule? Muzyka przepiękna, ale tekst o zdarzeniach zupełnie nieadekwatnych do tego wpisu). Podczas smażenia cebulki, miksujemy fasolę w malakserze, albo innym robocie kuchennym, na gładką lub mniej gładką masę. Podczas miksowania dodajemy pozostałą część majeranku, sól, pierz do smaku. Kiedy podsmażone składniki trochę przestygną, mieszamy je ze zmiksowaną fasolą. Przekładamy do słoików i gotowe. Jemy, mniam, można z chrzanem lub musztardą, na chlebie lub plasterku surowego topinambura. W lodówce przechowujemy przez kilka dni.

img_4824

Żeby tak czas zwolnił

Dni, tygodnie, lata pędzące i numery zmieniające się coraz szybciej, to temat pojawiający się coraz częściej w rozmowach. Chwile podobne, jedne do drugich przygnębiają nas.

Często słyszę w rozmowach: „jak byłem dzieckiem czas mi się dłużył, a teraz nawet się nie obejrzę kiedy minie kolejny rok”. Wstajemy, jazda do pracy, praca, powrót, trochę rutynowych zajęć, i noc. I dzień kolejny i kolejny, a weekendy kończą się szybciej niż się zaczęły. Znacie to?

Jeżeli nie, to jesteście szczęściarzami, a jeśli tak, to przeczytajcie jak ja sobie radzę z coraz szybciej płynącym czasem. Rozwiązaniem jest – złamanie rutyny i aktywność.

czerwony-kapturek

Zimowe wędrówki po górach są bajeczne.

To proste rozwiązanie odkryłam kilka lat temu, kiedy dwa tygodnie wakacji, spędzone w kilku różnych miejscach, połączone z intensywnością przeżyć, subiektywnie wydłużyły kanikułę prawie dwukrotnie. Po powrocie do pracy w biurowych rozmowach słyszałam tylko: „mój urlop tak szybko minął, to były tylko dwa tygodnie”. Nie mogłam wtedy wyjść ze zdziwienia, bo moje dwa tygodnie trawły naprarawdę niesamowicie długo. Ale dlaczego? Codziennie praktycznie robiliśmy co innego, inne miejsca, ludzie, aktywności. A to wywróciliśmy żaglówkę, a to zwiedzaliśmy Berlin czy Rzym, a to wylegiwaliśmy się nad basenem. I wszystko w te same dwa tygodnie. I co najważniejsze wszystko w granicach naszych skromnych możiwości budżetowych, a w porównaniu do wykupionych wczasów to było „tanio i okazja”.

Kilkudniowa wędrówka po polskich górach też jest fascynująca

Wtedy zrozumiałam, to jest to. Ciągłe powtarzanie czynności, rytuał codzienności wpływają na odczucie szybkiego przemijania czasu, a im więcej różnorodnych aktywności podejmujemy tym bardziej nasze życie „wydłuża się”. Różnorodne aktywności wzbogacają nasze życie, stawiają kropki w zdaniach naszych dni i możemy łatwiej namierzyć je w czasoprzestrzeni.

las2

las1

Wystarczy kilka godzin w samochodzie by zobaczyć w Polsce takie cuda.

Sami sprawdźcie. Wyjazd na weekend połączony z wędrówką po górach, kajakami czy wyprawą rowerową spowoduje, że odpoczniecie, złapiecie wiatr w żagle, a czas „wydłuży się” i te dwa dni mogą wydać się nawet tygodniem.

img_4433

Weekend za miastem bardzo pomaga.

Taka sama reguła odnosi się do czasu „po pracy”. Im bardziej aktywnie spędzam czas wieczorami, tym bardziej czas spowalnia. I wcale nie myślę tu o drogich rozwiązaniach, bo wystarczy mi uczenie się nowych rzeczy np. kaligrafii, rysunku, lub przygotowanie własnoręczne ozdób  choinkowych, etykiet do prezentów, i wszystko z dala od komputera – to znany zjadacz czasu.

nazwa001a

Kaligrafia jest jedną z możliwych aktywności „po pracy” i nie wymaga dużych inwestycji.

Ciekawa jestem czy Wy też macie podobne doświadczenia z czasem. Chętnie je poznam.

Pozdrawiam serdecznie i Pomyślnego Aktywnego Nowego Roku zyczenia001a

 

Projekt pled w kwadraty

IMG_2272

Przybyło 18 nowych kwadratów, co oznacza, że jestem na ostatniej prostej.

Po przymiarkach na starym kocu, który jest moim wzorem, stwierdziłam, że rozmiar docelowy to 8 x 12 kwadratów, czyli do planowanych 96 brakuje mi 12 sztuk.

IMG_2274

Pod koniec mojej mozolnej, rozwleczonej w czasie, rocznej pracy – co sprawiało mi największy kłopot? Utrzymanie jednokowej wielkości. Założeniem wykonani mojego pledu było wykorzystanie resztek wełen czy starych swetrów, szalików, dlatego grubość włóczki często była różna. Powodowało to, że jedno kwadraty były większe od innych. Odłożyłam sobie jeden, który jest moim wzorem. ale pomimo tego i tak czasami wielkość jest różna.

IMG_2280

Po wydzierganiu ostatnich sztuk, będzie mnie czekało przedsięwzięcie w postaci łączenia kwadratów, specjalnym szydełkowym ściegiem. Kiedy rozpocznę ten etap, na bieżąco będę przekazywać wieści z frontu.

IMG_2283

Prezent dla ogrodnika lub takiego in spe

… czyli torebki na nasiona

IMG_2244

IMG_2258

Robiąc przedświąteczne porządki znalazłam stary, nieaktualny atlas drogowy i pomyślałam, że można go wykorzystać przygotowując prezent dla ogrodniczych maniaków, lub dla osób aspirujących do takiego tytułu.

IMG_2256

Ze starych kartek magazynów, toreb papierowych czy nieaktualnych map można wykonać torebeczki na zebrane latem i jesienią nasiona, które możemy ofiarować jako własnoręcznie zrobiony prezent. Kolorowe torebeczki z ładnymi etykietami będą bardzo przydatne dla ogrodnika, a wypełnione nasionami mogą być świetnym prezentem od doświadczonego kolegi/koleżanki (niepotrzebne skreślić) po fachu, dla osoby rozpoczynającej swoją przygodę z uprawami.

Znalazłam w sieci wzór torebeczki i etykiety, wydrukowałam, przygotowałam model do odrysowywania, wycięłam skleiłam, dołączyłam etykiety i powstały zgrabne torebeczki.

IMG_2259

Na wyjątkowo małe nasiona najlepiej przygotować małą, szczelną wewnętrzną torebeczkę.

Zamiast etykiet można napisać nazwę roślinki przy pomocy dziecięcych stempelków, lub wydrukować całe etykiety na drukarce.

Zobaczcie i oceńcie efekty mojej pracy.

IMG_2233

 

klejenie torebek:

IMG_2235

 

wewnętrzna torebka na mniejsze nasiona:

IMG_2237

 

etykiety:

IMG_2238

 

kilka przykładowych torebeczek:

IMG_2243