Wirusowe zapalenie spojówek z anginą ropną

Dzisiaj temat inny niż zwykle – opiszę moje doświadczenia związane z przejściem wirusowego zapalenia spojówek. Dlaczego tak z innej beczki?  Temat jest ważny, bo sprawa poważna, a świadomość skąpa.

Wirusowe zapalenie spojówek jest niesamowicie zakaźne. My rozchorowaliśmy się obydwoje. Prawdopodobnie zaraziliśmy się jedno od drugiego. Na szczęście,  sama nie wiem jak, ale mój jedynak zdołał ujść cało, może dzięki temu,  że wiek ma taki bardziej unikający, niż garnący się do rodziców.  A zaraza przyszła niespodziewanie,  i nie wiadomo skąd.  Post factum, łączymy to z rodzinnymi odwiedzinami w szpitalu, ale kto ją tam wie, tę zarazę.

W każdym razie,  nie tym chciałam pisać. Choróbsko dopada najpierw cichaczem jedno oko, potem gardło, i poprawia drugim okiem.

Ale konkretnie. U mnie przez trzy dni pojawiło się  zwiększające się sukcesywnie łzawienie. Potem zaczerwienienie oka i leciutki ból gardła. Jednocześnie z godziny na godzinę narastał ból głowy i ogólne złe samopoczucie. Pomimo rzucenia do obrony silnych, jak dotąd niezawodnych, domowych środków przeciwzapalnych i przeciwwirusowych w postaci imbiru (naprawdę duużo),  naturalnej witaminy C (duużo – 3 g/ dzień), kaszy jaglanej i zielonej herbaty, z wyłączeniem cukru, nabiału (u mnie z rozdania mięso nie wchodzi w rachubę).

Co warto wiedzieć o wirusowym zapaleniu spojówek:

  • Czas inkubacji 2-12 dni, a zarażamy 2-3 tygodni od złapania, wirusy znajdują się we łzach;
  • na początku jest około 3 dni zwiększonego łzawienia, potem przez 1-2 dni zaczerwienienie oka/oczu i lekki ból gardła, a następnie pojawia się duże przekrwienie oka/oczu, światłowstręt, bóle stawów i mięśni, duży ból gardła ( -> angina ropna) i ogólnie bardzo złe samopoczucie.
  • więcej fachowych informacji o chorobie znajdziecie tutaj i tutaj

Moje spostrzeżenia po przejściu wirusowego zapalenia spojówek z anginą ropną:

  • Jak tylko pojawią się pierwsze oznaki choroby – zaczerwienione oczy – biegniemy do lekarza (najlepiej olulisty, ale może być pierwszego kontaktu) i unikamy kontaktu z otoczeniem – TA ZARAZA JEST NAPRAWDĘ BARDZO ZARAŹLIWA !
  • jak przy każdej infekcji bakteryjnej czy wirusowej, jeżeli mamy dużą odporność, organizm łagodniej przechodzi chorobę
  • choroba zwala z nóg na dobrych kilka dni – helikopter w głowie, ogromne osłabienie, oczy nie funkcjonują jak należy przez dobry tydzień , a przez następny powoli dochodzą do siebie – musimy dać im odpocząć tak dużo jak tylko możemy, u mnie był to ponad tydzień wyjęty z życiorysu;
  • wirus jest tak zjadliwy, że oczyszcza przedpole dla anginy i dlatego normalne ilości produktów przeciwzapalnych i przeciwwirusowych (patrz wyżej) nie dały rady i musiałam poddać się antybiotykoterapii; może jeszcze większe ilości byłyby wystarczające, ale nie wiem jak duże, w każdym razie warto od razu w momencie zauważenia objawów choroby zastosować dawkę uderzeniową domowych środków przeciwzapalnych i przeciwwirusowych (naturalna witamina C, kurkuma, imbir, kasza jaglana, zielona herbata, brokuły, buraki, brukselka, warzywa strączkowe, czosnek, cebula, awokado, owoce jagodowe, aloes, spirulina itp);
  • w pielęgnacji osób zarażonych ważna jest higiena, żeby nie roznosić dalej choroby – czyli nie dotykamy oczu, myjemy często ręce, często zmieniamy ręczniki, pościel, myjemy klamki i wszystkie przedmioty, których mógł dotykać chory;
  • na obolałe oczy, oczywiście oprócz zapisanych przez lekarza leków, pomagają okłady z aloesu (galaretka ze środka, na kilka minut położona na powieki, następnie zmyta jałowym wacikiem);
  • po chorobie koniecznie trzeba wykonać kontrolę u okulisty, żeby wykluczyć powikłania.

 

PS. Tę chorobę najlepiej unikać szerokim łukiem – czyli MYJMY CZĘSTO RĘCE I ZACHOWUJMY WYJĄTKOWE ŚRODKI OSTROŻNOŚCI PRZEBYWAJĄC Z OSOBAMI, U KTÓRYCH PODEJRZEWAMY WIRUSOWE ZAPALENIE SPOJÓWEK.

 

img_20160911_210753

Dzisiaj wpis ilustruję dość niezwiązanym zdjęciem, bo moje oczy, nie są widokiem ani miłym ani przyjemnym. Zdrówka życzę.