Papryka zasiana, i zbieram ziemniaki

IMG_2387

Już myślę o wiośnie, i mam nadzieję, że szybko nadejdzie, bo lubię grzebać w ziemi. Nasionka już czekają i tupią nóżkami, a ja nauczona doświadczeniem kilku sezonów już teraz zasiałam paprykę. Paprykę lubię, a ta wyhodowana własnoręcznie jest przepyszna. Papryka potrzebuje około dwóch tygodni do wykiełkowania, dość długo rośnie i długo dojrzewa w naszym krótki lecie. Stąd moje tak wczesne wysiewanie.

Zebrane nasionka, z kupnej w sklepiszczu, odmiany ramiro – długa, miąż dość cienki, ale pełen smaku, zostały oficjalnie dziś zasiane do doniczki. Doniczka ma dobrą kompostową ziemię, wilgoną. Na wierzch posypałam równomiernie nasionka, z następnie delikatnie rozsypanłam cienką warstwę ziemi i porządnie zwilżyłam wodą ze spryskiwacza. Dopóki nasionka nie ukorzenią się, najlepiej zwilżać spryskiwaczem, żeby maleństwa nie pływały z lewa na prawo, lub żeby nie były spłukiwane i nie koncentrowały się w jednym kącie.

IMG_2388

Doniczkę umieszczamy w torebce, którą nie bardzo szczelnie zamykamy, żeby cosik powietrza dostawało się do środka, ale jednoczęśnie żeby powstała mini szklarnia – ciepło i wilgotno. Naszą instalację stawiamy w ciepłym, najlepiej dość ciemnym, spokojnym miejscu, ale z dala od odkręconego kaloryfera. I czekamy, czekamy, czekamy….

Podczas naszego czekania możemy już zacząć zbierać skiełkowane ziemniaki, bo ja w moim małym, miejskim ogródku, uprawiam ziemniaki, w donicach, w dodatku. Można? Można. Można nawet w warunkach balkonowych. Już to pisałam, ale co tam powtórzę się, nigdy nie jadłam tak pysznych ziemniaków jak te z mojej donicowej uprawy. Nie jemy dużo ziemniaków. Warto mieć choć trochę swoich, nawet dla 2-3 obiadów warto. Takich ziemniaków nie obieramy, bo zawsze nam jest szkoda marnować miąższ, gotujemy w mundurkach, w mundurkach nawet wrzucam do zupy. Smakują wtedy genialnie.

Ale, wracając do uprawy. O tej porze roku coraz więcej ziemniorów jest zzieleniłych, lub skiełkowanych, dlatego takie jednostki odkładam, zbieram i przechowuję w dość ciemnym miejscu, i zobaczcie jak już puściły kiełki. Kiedy przejdzie na to czas, np w marcu znajdą swój domek w pięknej donicy. A! panuje ogólnie opinia, że kupne ziemniory nie kiełkują i nie „owocują” dobrze, bo pryskane, żeby nie puszczały kłów. Nie zauważyłam, przeważnie staram się kupować te eko, ale nawet zwykłe też dają radę i wydają na świat maluchy.

IMG_2392

No to na razie tylko tyle przygotowań zimowo-wiosennych.

Co do moich parapetowych upraw, niestety wiele z roślin nie wytrzymało próby czasu. Bietola i burak liściowy, przetrwały w ilości kilku sztuk – ale udało mi się wcześniej dodać liście do obiadu, natka pietruszki znacznie lepiej – bo do tej pory żyje około 70% roślinek. Imbir, niestety. Burak z liśćmi, ma się dobrze, cały czas wypuszcza nowe. Seler wypuścił piękne liście, które zostały dodane do obiadu, ale właśnie kilka dni temu zielenina zaczęła padać, nie wiem dlaczego, zobaczymy, co będzie dalej. Do towarzystwa doniczkowego, dołączył jeszcze por, który wypuściwszy korzonki, został zasadzony do doniczki i ładnie rośnie. Może jeszcze uda się kapuście pekińskiej, ale o tym może w następnym odcinku.

Ś jak pożywne śniadanie

IMG_2342

Od czego by tu zacząć. No, jak to? Oczywiście od śniadania. A śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia (tutaj gruby wykrzyknik i podkreślenie). Dlatego, moje ma w sobie wszystko co powinno mieć, że nawet biegacze, przed porannym sportem, mogą skonsumować taki przysmak. A ci niebiegający, mogą wziąć sobie taki słoiczek do pracy. A może nawet być to deser, a może i dzieciom będzie smakować.

IMG_2376

No i wegańskie i bezglutenowe.

Najlepiej, kiedy takie śniadanko przygotujemy poprzedniego wieczora. W lodówce, przez noc, przegryzie się, odpowiednio schłodzi i będzie palce lizać.

IMG_2363

Żółta warstwa jest pomarańczowa, orzeźwiająca i lekko słodka, druga – orzechowo-daktylowa podkręcona jest szczyptą ostrego chilli. Warstwy różne, ale razem, tworzące bajeczny duet.

IMG_2378

Składniki dla 4 głodnych lub 6 mniej głodnych

1 szklanka kaszy jaglanej (nieugotowanej)

2 pomarańcze

1 łyżeczka skórki pomarańczowej (może być już starta, lub w małych kawałkach)

1-1,5 łyżki syropu pomarańczowego (jest to syrop, który sama robię – rozdrobnioną skórkę z ekologicznych, niewoskowanych pomarańczy zalewam niewilką ilością wody, byle by przykryła, i dodają cukier w poporcji wagowej 1 cz skórek/1-1,5 części cukru; gotuję pod przykryciem, na wolnym ogniu przez 30 minut; przelewam do wyparzonych słoiczków; pasteryzuję) jeżeli nie macie takiego można zamienić na syrop z agawy i dodać trochę więcej skórki pomarańczowej

1 łyżki syropu z agawy lub klonowego

2 garście orzechów laskowych lub innych, które lubicie, rozdrobnione w moździeżu, młynku lub ręcznie

5-6 daktyli bez pestek

3 łyżeczki kakao (jak ktoś ma może być surowe)

4 łyżki wody lub jakiegokolwiek mleka roślinnego

1 łyżka syropu daktylowego (lub jeszcze 2-3 daktyle)

szczypta chilli

Kaszę jaglaną płuczemy, i gotujemy z niewielką ilością soli, w wodzie w proporcji objętości 1 cz. kaszy na 1,5 części wody, tak jak ryż. Kiedy kasza trochę ostygnie do malaksera/blendera wkładamy połowę kaszy, pokrojone na kawałki 2 obrane pomarańcze, syrop pomarańczowy, syrop z agawy, skórkę pomarańczową. Składniki miksujemy na gładką masę, którą następnie przekładamy do szklanek lub słoiczków. Warstwę posypujemy rozdrobnionymi orzechami.

Teraz robimy drugą warstwę. Do malaksera/blendera wkładamy pozostałą kaszę jaglaną, pokrojone na kawałki daktyle, kakao, syrop daktylowy, łyżeczkę orzechów, chilli i wodę. Miksujemy na gładką masę lub na tyle gładką, żeby Wam smakowała. Jeżeli masa będzie za sucha można dodać wody. Czekoladową masę rozkładamy do szklanek/słoiczków, i znów posypujemy tłuczonymi orzechami. Można jeszcze oprószyć kakao i przyozdobić większymi kawałkami orzechów. Jak koś ma na tyle fantazji można nałożyć wielowarstwowego przekładańca.

Dużo enegii na cały dzień, i to jakiej zdrowej. SMACZNEGO. CZUWAJ 😉

IMG_2383

Skorupki jajek w służbie ogrodowi

 

IMG_2299Szaleni, jak ja, ogrodnicy wiedzą, że skorupki to dobry przyjaciel. Są niezwykle cenne. Składają się z niezbędnego w ogrodzie wapnia oraz ponad dwudziesu innych minerałów – m.in. magnezu, fosforu, krzemu, sodu, potasu, żelaza, siarki. Zamiast wyrzucać skorupki po zrobieniu jajecznicy czy naleśników, warto ponownie wprowadzić je w obieg przyrody (ang. upcycle). Wykorzystywanie wszystkiego z jaja, które mogłoby się stać żywym stworzeniem, to dla mnie okazywanie szacunku dla tej przyszłej istoty. Minerały ze skorupek wracają do przyrody i stają się częścią kręgu życia.

IMG_2305

Jeżeli jesteś weganinem, może poproś o skorupki rodzinę, znajomych czy zaprzyjaźnioną knajpkę.

 

Skorupki zbieram przez cały rok. Zimą mogę zgromadzić większą ilość, szczególnie po Świętach Bożego Narodzenia i Wielkanocnych, kiedy dużo się piecze i gotuje poraw z jajkami. Puste skorupki płuczę wodą i zostawiam do wyschnięcia. Potem mielę je w starym elektrycznym (jeszcze radzieckim 🙂 ) młynku lub po prostu miażdżę na większe kawałki i nawóz gotowy. Ostatnio do rozdrabniania w godzinach wieczorno-nocnych, kiedy wymagana jest cisza, rozdrabniam skorupki zwykłym kamiennym moździeżem, i wychodzi skorupczana kaszka.

Myślę, że ogród jest w stanie przyjąć każdą ilość skorupek.

 

Do czego stosować skorupki jajek w ogrodzie?

 

1. Sproszkowanymi skorupkami podsypywać można rośliny preferujące gleby zasadowe. Ja podsypuję mniej więcej 1/2 łyżeczki co 4 tygodnie pod dużą roślinę.

 

IMG_2317

Sprawdziłam i stosuję pod: kabaczek/cukinię, sałatę, fasolę, groszek cukrowy, jarmuż, brokuły, buraki. Wiem, że można podsypywać drzewa owocowe, a kiedyś

 

eksperymentowałam z podsypaniem winorośli, ale zaprzyjaźnieni ogrodnicy, nie zauważyli żadnej zmiany – pewnie było za mało, bo zaaplikowałam jednorazową operację.

2. Sadząc krzaczki podmidorów, do dołka wsypuję pół łyżeczki sproszkowanych jajek. Trzeba uważać aby nie przewapnować gleby (każda jest przecież inna). Objawem zbyt dużej ilości wapna jest przebarwianie się na żółto przestrzeni pomiędzy żyłkami na liściach.

3. Zmiażdzonymi skorupkami ściółkuję rośliny zasadolubne: kabaczka/cukinię, fasolę, groch. Oprócz tego, że takie skorupki powoli uwalniają minerały do gleby.

4. Skorupki jaj można wrzucić na kompost – odkwaszają go.

5. Wapnowanie gleby, również sproszkowanymi skorupkami zapobiega chorobom grzybowym. Szczególnie polecana czynność gdy w poprzednich latach występowała wśród roślin kapustnych kiła kapuściana. Wapnuje się dołek przed posadzeniem sadzonek. Do wapnowania stosuje się również: mączkę skalną, wapno z glonów, popiół drzewny.

Czytałam również, że skorupki rozrzucone pod roślinami są barierą dla ślimaków, ale po kilkuletniej praktyce nie zauważyłam aby coś to dało. Może sypałam za mało

IMG_2314

Skorupek nie wyrzucamy są wartościowym nawozem mineralnym w naszym ogrodzie !!!

Projekt pled w kwadraty

IMG_2272

Przybyło 18 nowych kwadratów, co oznacza, że jestem na ostatniej prostej.

Po przymiarkach na starym kocu, który jest moim wzorem, stwierdziłam, że rozmiar docelowy to 8 x 12 kwadratów, czyli do planowanych 96 brakuje mi 12 sztuk.

IMG_2274

Pod koniec mojej mozolnej, rozwleczonej w czasie, rocznej pracy – co sprawiało mi największy kłopot? Utrzymanie jednokowej wielkości. Założeniem wykonani mojego pledu było wykorzystanie resztek wełen czy starych swetrów, szalików, dlatego grubość włóczki często była różna. Powodowało to, że jedno kwadraty były większe od innych. Odłożyłam sobie jeden, który jest moim wzorem. ale pomimo tego i tak czasami wielkość jest różna.

IMG_2280

Po wydzierganiu ostatnich sztuk, będzie mnie czekało przedsięwzięcie w postaci łączenia kwadratów, specjalnym szydełkowym ściegiem. Kiedy rozpocznę ten etap, na bieżąco będę przekazywać wieści z frontu.

IMG_2283

Wymiennik czyli bez pieniędzy też można

Dziwnie może wygląda ten tytuł, ale to prawda.

Z ideą funkcjonowania bez ogólnie przyjętych środków płatniczych – pieniędzy, spotkałam się po raz pierwszy podczas wielkiego kryzysu sprzed blisko sześciu lat. Podczas przeglądania internetu natknęłam się na filmik o społeczności greckiego miasteczka, które w obliczu braku gotówki i problemów bankowych potrafiła funkcjonować i zorganizować życie bez pieniędzy.  Ku akceptacji mieszkańców oraz niektórych miejscowych firm, została wprowadzona alternatywna waluta, którą można było płacić za wiele produktów i usług, a pracownicy i firmy mogły być w części wynagradzane w ten sposób. Alternatywna waluta tworzona była w momencie zaistnienia „przysługi”. Nie brały w tym udziału żadne instytucje finansowe. Nie pamiętam jaki był sposób „emisji” alternatywnych pieniędzy, czy były to zapisy prowadzone przez urzędników miejskich, czy po prostu przysługi zapisywane w specjalnym rejestrze mieszkańców, w każdym razie, pomysł ten umożliwił funkcjonowanie bez gotówki miasteczka – z warsztatem samochodowym, kawiarnią czy okolicznymi rolnikami włącznie.

(Osobom zainteresowanym historią podobnych działań, polecam przypadek z 1933 roku z austriackiego miasteczka Wörgl, które chcąc przeciwdziałać wszechobecnemu kryzysowi, wprowadziło alternatywną walutę, niezależną od emitowanego przez banki pieniądza, co następnie  przyczyniło się do rozwoju i spadku bezrobocia. Niestety historia skończyła się dość szybko, po interwencji autriacki instytucji podatkowych.)

Idea bezgotówkowego funkcjonowania wydała mi się niezmiernie interesująca, a wręcz stała się w pewnym momencie moją pasją. Marzyłam o tym, żeby na naszym podwórku udało się zrealizować taki pomysł, i kiedy w pewnym momencie na FB znalazłam informację, że w Warszawie odbędzie się spotkanie grupy inicjującej powstanie społeczności wzajemnych przysług, funkcjonującej bez pieniędzy, byłam niezmiernie ucieszona. I od tamtej pory jestem częścią Wymiennika.

 

https://i1.wp.com/www.radiownet.pl/system/post_gallery_images/images/51775/normal/wymiennik-transparent.png

logo Wymiennika

 

Idea nie jest wcale skomplikowana. Wszystko polega na wzajemnym wykonywaniu przysług na rzecz członków wymiennikowej społeczności, które zapisywane są w rejestrze dostępnym on-line. Przysługi/wymiany zapisywane są w alternatywnej walucie nazwanej Alterki, za które można zrewanżować się za przysługę, kolejnym osobom z grupy. Nie jest konieczna, ale jest możliwa, wzajemna wymiana przysług dwóch osób. Około 2% wartości alterek (po jednym od wykonującego przysługę i przyjmującego) pobierana jest na rzecz pracy społeczności. Za to wynagradzani są animatorzy wymian, organizatorzy bazarków, graficy itd.

Co można znaleźć na wymiennikowej liście ofert? Praktycznie wszystko. Od pomocy w remoncie mieszkania, przez usługi fryzjerskie, naprawy roweru, pomoc w nauce, w przeprowadzce, opiece nad dziećmi, zwierzętami, przekazanie niepotrzebnych sprzętów domowych czy ubrań, aż do ugotowania obiadu, upieczenia ciasta, czy podzielenie się nadwyżką własnych owoców i warzyw.

Alterki powstają w momencie zaistnienia wymiany. Jest to tylko forma zapisu wagi przysługi wykonanej na rzecz drugiej osoby. Alterkowa waluta nie ulega dewaluacji. Nie ma formy oprocentowanego kredytu. Nawet jeśli nie masz nic, co mógłbyś komuś ofiarować, zawsze możesz pomóc w sprzątaniu mieszkania czy wyprowadzić psa – i przysługa wykonana.

Poza tym bezcenną wartością dodaną Wymiennika jest poznawanie nowych osób, zacieśnianie więzi lokalnych, nawiązywanie przyjaźni, a nawet pojawianie się miłości. Pomimo tego, że Wymiennik został zainicjowany w Warszawie, w tej chwili nie jest ograniczony tylko do stolicy. Zdarzają się wymiany międzymiastowe. CrazyLittlePolka. bardzo lubi takie społeczne inicjatywy i goraco je poleca. Czuwaj.

Link do strony Wymiennika