Miejska Farma – aktualności

  1. Papryka rośnie.

Jak widać na załączonym obrazku, od czasu posiania papryki na sam koniec stycznia, czyli przeszło 3 tygodnie temu, roślinki dają sobie radę. Wypuszczają już pierwsze, prawdziwe listki, następujące po liścieniach – liściach zarodkowych. Jedyną wpadką jaką zaliczyły ponad tydzień temu, to nieopatrznie otwarte okno przez pozostałych domowników, co poskutkowało zawianiem roślinek i zmarnowaniem połowy z nich, tej mniejszej i dopiero wznoszącej główki. Jaki z tego wniosek? Uwaga, zimą domownicy mogą stanowić największe zagrożenie dla naszych przyszłych upraw 😉 !

Na miejsce tych zmiarniałych, dorzuciłam kilka nasionek, może szybko wykiełkują.

IMG_3713

2.  Dzielę się nasionami na Wymienniku.

(coś dla Warszawiaków i okolicznych -aków) W najbliższą sobotę, tj. 27 lutego, w Warsztacie przy pl. Konstytucji 4, w godz 11-13.30, wybieram się z moimi nasionkami na Bazarek Wymiennika (co to Wymiennik ==>link). Mam w tej chwili

IMG_3702 przygotowane: jarmuż (własna uprawa), szczypiorek (własna uprawa), bazylia (własna uprawa), nagietki (własna uprawa), papryka ramiro (zebrana przeze mnie z papryk kupionych w sklepie – te które już rosną patrz pkt 1).

Nasiona oczywiście są w torebeczkach mojej produkcji, instrukcję jak wykonać torebki znajdziecie tutaj ==> link

link do informacji o wydarzeniu ==> link

IMG_3708

Postaram się przygotować więcej nasion – dynię hokkaido, kilka odmian pomidorów, goździki ogrodowe, dwie odmiany orlika. Co się uda co się okaże. A tymczasem, do zobaczenia. 🙂

3. Kolejne uprawy w przygotowaniu.

Wiosna za pasem, dlatego planuję już kolejny wysiew. W pierwszej kolejności myślę o bakłażanach i pomidorach, następne plany dopiero w kwietniu – dynie, cukinia, patisony, sałaty, marchew, buraki. Wszystko uzależnione tak naprawdę od aury.

A tymczasem wspomnienia z zeszłorocznych upraw:

 

 

 

 

Papryka zasiana, i zbieram ziemniaki

IMG_2387

Już myślę o wiośnie, i mam nadzieję, że szybko nadejdzie, bo lubię grzebać w ziemi. Nasionka już czekają i tupią nóżkami, a ja nauczona doświadczeniem kilku sezonów już teraz zasiałam paprykę. Paprykę lubię, a ta wyhodowana własnoręcznie jest przepyszna. Papryka potrzebuje około dwóch tygodni do wykiełkowania, dość długo rośnie i długo dojrzewa w naszym krótki lecie. Stąd moje tak wczesne wysiewanie.

Zebrane nasionka, z kupnej w sklepiszczu, odmiany ramiro – długa, miąż dość cienki, ale pełen smaku, zostały oficjalnie dziś zasiane do doniczki. Doniczka ma dobrą kompostową ziemię, wilgoną. Na wierzch posypałam równomiernie nasionka, z następnie delikatnie rozsypanłam cienką warstwę ziemi i porządnie zwilżyłam wodą ze spryskiwacza. Dopóki nasionka nie ukorzenią się, najlepiej zwilżać spryskiwaczem, żeby maleństwa nie pływały z lewa na prawo, lub żeby nie były spłukiwane i nie koncentrowały się w jednym kącie.

IMG_2388

Doniczkę umieszczamy w torebce, którą nie bardzo szczelnie zamykamy, żeby cosik powietrza dostawało się do środka, ale jednoczęśnie żeby powstała mini szklarnia – ciepło i wilgotno. Naszą instalację stawiamy w ciepłym, najlepiej dość ciemnym, spokojnym miejscu, ale z dala od odkręconego kaloryfera. I czekamy, czekamy, czekamy….

Podczas naszego czekania możemy już zacząć zbierać skiełkowane ziemniaki, bo ja w moim małym, miejskim ogródku, uprawiam ziemniaki, w donicach, w dodatku. Można? Można. Można nawet w warunkach balkonowych. Już to pisałam, ale co tam powtórzę się, nigdy nie jadłam tak pysznych ziemniaków jak te z mojej donicowej uprawy. Nie jemy dużo ziemniaków. Warto mieć choć trochę swoich, nawet dla 2-3 obiadów warto. Takich ziemniaków nie obieramy, bo zawsze nam jest szkoda marnować miąższ, gotujemy w mundurkach, w mundurkach nawet wrzucam do zupy. Smakują wtedy genialnie.

Ale, wracając do uprawy. O tej porze roku coraz więcej ziemniorów jest zzieleniłych, lub skiełkowanych, dlatego takie jednostki odkładam, zbieram i przechowuję w dość ciemnym miejscu, i zobaczcie jak już puściły kiełki. Kiedy przejdzie na to czas, np w marcu znajdą swój domek w pięknej donicy. A! panuje ogólnie opinia, że kupne ziemniory nie kiełkują i nie „owocują” dobrze, bo pryskane, żeby nie puszczały kłów. Nie zauważyłam, przeważnie staram się kupować te eko, ale nawet zwykłe też dają radę i wydają na świat maluchy.

IMG_2392

No to na razie tylko tyle przygotowań zimowo-wiosennych.

Co do moich parapetowych upraw, niestety wiele z roślin nie wytrzymało próby czasu. Bietola i burak liściowy, przetrwały w ilości kilku sztuk – ale udało mi się wcześniej dodać liście do obiadu, natka pietruszki znacznie lepiej – bo do tej pory żyje około 70% roślinek. Imbir, niestety. Burak z liśćmi, ma się dobrze, cały czas wypuszcza nowe. Seler wypuścił piękne liście, które zostały dodane do obiadu, ale właśnie kilka dni temu zielenina zaczęła padać, nie wiem dlaczego, zobaczymy, co będzie dalej. Do towarzystwa doniczkowego, dołączył jeszcze por, który wypuściwszy korzonki, został zasadzony do doniczki i ładnie rośnie. Może jeszcze uda się kapuście pekińskiej, ale o tym może w następnym odcinku.

Skorupki jajek w służbie ogrodowi

 

IMG_2299Szaleni, jak ja, ogrodnicy wiedzą, że skorupki to dobry przyjaciel. Są niezwykle cenne. Składają się z niezbędnego w ogrodzie wapnia oraz ponad dwudziesu innych minerałów – m.in. magnezu, fosforu, krzemu, sodu, potasu, żelaza, siarki. Zamiast wyrzucać skorupki po zrobieniu jajecznicy czy naleśników, warto ponownie wprowadzić je w obieg przyrody (ang. upcycle). Wykorzystywanie wszystkiego z jaja, które mogłoby się stać żywym stworzeniem, to dla mnie okazywanie szacunku dla tej przyszłej istoty. Minerały ze skorupek wracają do przyrody i stają się częścią kręgu życia.

IMG_2305

Jeżeli jesteś weganinem, może poproś o skorupki rodzinę, znajomych czy zaprzyjaźnioną knajpkę.

 

Skorupki zbieram przez cały rok. Zimą mogę zgromadzić większą ilość, szczególnie po Świętach Bożego Narodzenia i Wielkanocnych, kiedy dużo się piecze i gotuje poraw z jajkami. Puste skorupki płuczę wodą i zostawiam do wyschnięcia. Potem mielę je w starym elektrycznym (jeszcze radzieckim 🙂 ) młynku lub po prostu miażdżę na większe kawałki i nawóz gotowy. Ostatnio do rozdrabniania w godzinach wieczorno-nocnych, kiedy wymagana jest cisza, rozdrabniam skorupki zwykłym kamiennym moździeżem, i wychodzi skorupczana kaszka.

Myślę, że ogród jest w stanie przyjąć każdą ilość skorupek.

 

Do czego stosować skorupki jajek w ogrodzie?

 

1. Sproszkowanymi skorupkami podsypywać można rośliny preferujące gleby zasadowe. Ja podsypuję mniej więcej 1/2 łyżeczki co 4 tygodnie pod dużą roślinę.

 

IMG_2317

Sprawdziłam i stosuję pod: kabaczek/cukinię, sałatę, fasolę, groszek cukrowy, jarmuż, brokuły, buraki. Wiem, że można podsypywać drzewa owocowe, a kiedyś

 

eksperymentowałam z podsypaniem winorośli, ale zaprzyjaźnieni ogrodnicy, nie zauważyli żadnej zmiany – pewnie było za mało, bo zaaplikowałam jednorazową operację.

2. Sadząc krzaczki podmidorów, do dołka wsypuję pół łyżeczki sproszkowanych jajek. Trzeba uważać aby nie przewapnować gleby (każda jest przecież inna). Objawem zbyt dużej ilości wapna jest przebarwianie się na żółto przestrzeni pomiędzy żyłkami na liściach.

3. Zmiażdzonymi skorupkami ściółkuję rośliny zasadolubne: kabaczka/cukinię, fasolę, groch. Oprócz tego, że takie skorupki powoli uwalniają minerały do gleby.

4. Skorupki jaj można wrzucić na kompost – odkwaszają go.

5. Wapnowanie gleby, również sproszkowanymi skorupkami zapobiega chorobom grzybowym. Szczególnie polecana czynność gdy w poprzednich latach występowała wśród roślin kapustnych kiła kapuściana. Wapnuje się dołek przed posadzeniem sadzonek. Do wapnowania stosuje się również: mączkę skalną, wapno z glonów, popiół drzewny.

Czytałam również, że skorupki rozrzucone pod roślinami są barierą dla ślimaków, ale po kilkuletniej praktyce nie zauważyłam aby coś to dało. Może sypałam za mało

IMG_2314

Skorupek nie wyrzucamy są wartościowym nawozem mineralnym w naszym ogrodzie !!!

Prezent dla ogrodnika lub takiego in spe

… czyli torebki na nasiona

IMG_2244

IMG_2258

Robiąc przedświąteczne porządki znalazłam stary, nieaktualny atlas drogowy i pomyślałam, że można go wykorzystać przygotowując prezent dla ogrodniczych maniaków, lub dla osób aspirujących do takiego tytułu.

IMG_2256

Ze starych kartek magazynów, toreb papierowych czy nieaktualnych map można wykonać torebeczki na zebrane latem i jesienią nasiona, które możemy ofiarować jako własnoręcznie zrobiony prezent. Kolorowe torebeczki z ładnymi etykietami będą bardzo przydatne dla ogrodnika, a wypełnione nasionami mogą być świetnym prezentem od doświadczonego kolegi/koleżanki (niepotrzebne skreślić) po fachu, dla osoby rozpoczynającej swoją przygodę z uprawami.

Znalazłam w sieci wzór torebeczki i etykiety, wydrukowałam, przygotowałam model do odrysowywania, wycięłam skleiłam, dołączyłam etykiety i powstały zgrabne torebeczki.

IMG_2259

Na wyjątkowo małe nasiona najlepiej przygotować małą, szczelną wewnętrzną torebeczkę.

Zamiast etykiet można napisać nazwę roślinki przy pomocy dziecięcych stempelków, lub wydrukować całe etykiety na drukarce.

Zobaczcie i oceńcie efekty mojej pracy.

IMG_2233

 

klejenie torebek:

IMG_2235

 

wewnętrzna torebka na mniejsze nasiona:

IMG_2237

 

etykiety:

IMG_2238

 

kilka przykładowych torebeczek:

IMG_2243

To nie koniec czyli uprawa warzyw w warunkach zimowych

Pomimo temperatur wskazujących raczej na sezon jesienno/zimowy, Miejska Farma nie śpi. Gdy na dworze chłód, w domku jest ciepełko, dlatego burak liściowy i natka pietruszki awansowały na stanowisko okienne. Zanim nastały większe przymrozki wykopałam boćwinę i bietolę (odmiana buraka liściowego), obcięłam 2/3 liści i zasadziłam w krótkich skrzynkach balkonowych (na każdym parapecie mieszczą się po dwie). Operację tę wykonałam około dwa tygodnie temu i jak na razie roślinki przyjęły się i wypuszczają nowe listki. Ha! Będzie co jeść.

IMG_2108

Natka pietruszki, też przeżyła przesadzanie z ogródkowych warunków, rośnie tylko jakoś rachitycznie, pewnie z powodu braku światła, ale z drugiej strony listki stały się delikatniejsze w smaku, co ma swoje zalety.

IMG_2116

W mojej zimowej, okiennej Miejskiej Farmie znajdują się jeszcze: rozmaryn, imbir, burak z liśćmi i ostatnio dołączył seler.

Jeżeli znajdziecie w lodówce podwiędnięty burak, który zaczął wypuszczać listki, nie wyrzucajcie go, tylko znajdźcie mu wygodną doniczkę z ziemią i zróbcie mu miłe stanowisko. Po kilku dniach listki zaczną rosnąć. Kiedy uznacie, że są już wystarczająco duże można je wykorzystać do sałatek, do kanapek czy jako dodatek do duszonych dań. Pamiętajcie o częstym podlewaniu, bo burak szybko chłonie wilgoć.IMG_2214

 

Imbir bardzo szybko zaczyna kiełkować. Można wtedy podobnie jak buraka, wsadzić do doniczki z ziemią. W tym roku eksperymentuję z imbirem po raz drugi. Poprzednio trochę przesuszyłam roślinkę i dlatego zbiory nie były imponujące. Teraz postaram się bardziej. Kawałek kłącza z kiełkiem włożyłam już do doniczki i widzę, że wychyla już się powyżej powierzchni ziemi. Imbir potrzebuje żyznej ziemi i trzeba pamiętać o częstym nawadnianiu, bo lubi wilgotno. Kiedy roślina porządnie się rozrośnie wykopuje się z doniczki część kłącza. a resztę z powrotem do ziemi, by imbir rósł dalej. Będę wam zdawała sprawozdanie jak rośnie.

IMG_2225

A najnowszy na oknie seler, to korzeń, który jakoś gdzieś się zaplątał z tyłu w lodówce i zaczął wypuszczać listki. Na początek włożyłam go do miseczki z wodą, a po kilku dniach znajdę mu jakąś fajną i przytulną doniczkę.

IMG_2222

Jak widzicie, dla mnie zima nie jest okresem bezczynności i w oczekiwaniu na sezon ogródkowy kontynuuję swoje ogrodnicze zajęcia. Czuwaj!

Czosnek na przyszłość

IMG_2080

Czosnek sadzi się przeważnie w październiku, ale w tym roku jakoś nie było mi po drodze i dopiero dzisiaj zebrałam się w sobie i wkopałam kilkanaście ząbków.

Mam nadzieję, że nie jest za późno, bo przymrozki już dawno są i ziemia tochę zmarznięta. Zobaczymy w kwietniu, czy wykiełkują.

Ząbki są z odzysku, z mojej tegorocznej uprawy. Wybrałam najbardziej dorodne i zobaczymy.

IMG_2082

Wkładam czosnek na do dołka, na głębokość kilku, i w odległości najlepiej dziesięciu centymentrów. Czosnek uprawiam już trzeci rok i raczej zawsze się udaje. Sekret jest taki by nie sadzić za gęsto i najwyżej dwa lata w tym samym miejscu.

IMG_2070

W tym roku poza tym zaeksperymentowałam, bo na jednej czosnkowej roślinie zostawiłam kwiat, i otrzymałam na póżnym latem całą garść słodkich, najwyżej centymetrowych cebulek, zwanych cebulkami powietrznymi. Z nich też można wyhodować duże główki, tylko, o ile dobrze wyczytałam trwa to dwa lata.

IMG_2074

W każdym razie chciałam je również zasadzić, ale kroiło mi się serce jak pomyślałam, że mam narazić takie maluchy, na przeokrutny ziąb. Posadzę je dlatego w donicy, w domu. Na razie doniczka z ziemia stoi i czeka na odtajanie, bo lekko zamarznięta.

To tyle, pierwszego na tym blogu, raportu z pola walki zwanego przeze mnie Miejska Farma, czyli małego miejskiego, przydomowego ogródka.