Zostać programistką w wieku 50 +

Szalona? Odważna? Nazwijcie mnie jak chcecie. Po prostu, postanowiłam podjąć wyzwanie i nauczyć się programowania – no bo przecież jestem crazylittlepolka.

Podejmuję tę rękawice, trochę z przekory, trochę z chęci sprawdzenia czy ten socjologiczny eksperyment się uda. Niewiele jest osób, które w moim wieku decydują się na zmianę zawodu, szczególnie w Polsce. Nie ukrywam, że trochę przejrzałam internet w poszukiwaniu historii osób 50+. Czytając ich relacje zrozumiałam, że to nie jest wyzwanie dla mięczaków. Trzeba być zdeterminowanym i trzymać się celu przez wiele lat (będę musiała nad tym popracować 😉 ). Nauczenie się zawodu zabierze mi tyle samo czasu co ludziom młodszym, bo młodość to stan umysłu, ale podejrzewam, że więcej wysiłku może mnie kosztować znalezienie pracy.

byc_programista

Niezależnie od wieku, podejmując taką decyzje, wielce prawdopodobne, że na początku poczujemy zagubienie, jak eksplorując nieznane dotychczas obszary, nie wiem jak u innych, ale przynajmniej w moim przypadku tak się wydarzyło. Nie wiedziałam, z której strony podejść do tego „jeża”. Czytałam, czytałam i czytałam i przeczytałam o językach programowania, i o tym, że w Polsce najbardziej popularna jest Java. Zgłębiłam temat i zaczęłam się uczyć. To były początki, ale nadal nie czułam , że jestem na dobrej ścieżce. Trudne, tutoriale po polsku napisane językiem dla „kosmitów”. Szukałam pomocy u ludzi z branży. Po rozmowach i znowu poczytaniu postawiłam sobie pytanie – Po co uczę się programowania? Co chcę robić? W jakiej firmie chcę pracować?

Jako, że mam lekkie skrzywienie w kierunku kreatywnym, wybrałam uniwersalny język programowania używany przy budowaniu kreatywnych programów – Python (wrażenie na mnie zrobił też fakt, że ten język wykorzystywany jest przez NASA).

Po kolejnych lekturach artykułów i wpisów na blogach, znalazłam anglojęzyczne bezpłatne tutoriale, które wyjaśniają języki programowania od zera i w dodatku łopatologicznie. W internecie mnóstwo jest takich kursów, a jeżeli znacie angielski to znajdziecie ich trzy razy więcej, na YouTube również.

programowanie

Ja zaczęłam od darmowego tutorialu na Codecademy, oprócz wykonywania ćwiczeń trzeba dużo doczytywać. No i robiłam, robiłam i doszłam do ściany, wtedy zaczęłam robić kolejny darmowy kursik na platformie Udacity, od początku, bo w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że różne strony czasami w odmienny sposób tłumaczą te same zagadnienia i pomyślałam, że pozwoli mi to przejść moją ścianę. I właśnie wtedy … dostałam się  na kurs Google Udacity Front End Developer Challenge sponsorowanego, bezpłatnego kursu dla osób chcących zostać Front End Web Developerami (tłumacząc na nasze tworzyć nowoczesne, zaawansowane strony internetowe z wykorzystaniem wielu języków programowania).

Po kilkumiesięcznej, ciężkiej pracy (stąd moja przerwa w blogowaniu) przeszłam pierwszą część, i dostałam się do bardziej zaawansowanej części drugiej tzw. Nanodegree (wybranych zostało tylko 3% z pierwszego naboru – kilka tysięcy osób). I znowu ciężko pracuję, a nawet ciężej, bo kurs jest kilka razy bardziej wymagający od tego pierwszego – muszę wypełnić kilka luk w wiedzy i naprawdę przysiąść fałdów by przygotowywać projekty. Ale warto.

Suma sumarum, może trochę przez przypadek, zaczęłam realizować pomysł jaki miałam od kilku dobrych lat (czyli praca przy budowaniu stron internetowych), ale bałam się (chyba tak) podjąć to wyzwanie i uczyć się. Teraz jestem pełna zapału i chęci do zmiany.

Będzie mi miło jeżeli pokibicujecie mi w nauce, bo przy normalnej, ciężkiej, ośmiogodzinnej harówie w pracy, nauka zabiera mi każdą wolną minutę – kosztem życia rodzinnego i socjalizowania się, o mieszkaniu już nie wspominając. W każdym razie, trzymajcie proszę, za mnie kciuki. Czuwaj!